Terapia oczami pacjenta ……

dlaczego warto korzystać z pomocy więcej —->

„Jestem w terapii od 4 lat. Czasem zastanawiam się gdzie bym teraz była w swoim życiu gdybym nie zdecydowała się wykonać pierwszego telefonu do mojej terapeutki te 4 lata temu. Dziś sama studiuję psychoterapię. Robię Magistra w Londynie, pracuję z trudną młodzieżą i coraz mniej boję się bliskości z ludźmi.

Dzięki terapii nauczyłam się lepiej dbać o siebie w różnych sferach mojego życia. Już nie boję się ‚czuć’ tak jak kiedyś. Jestem fanką terapii! To nie jest łatwa droga ale warto spróbować!”

„Zaczęło się pod koniec podstawówki, skończyło gdy opuściłam gimnazjum. Ale depresja złapała mnie dopiero jak wstąpiłam do technikum. Pomimo, iż poznałam tam wielu pozytywnych i wspierających mnie ludzi, upadłam. I już nie wstałam. Zawaliłam rok, zaczęły się próby samobójcze, autoagresja, conocne krzyki i płacze. Nikt nie był wstanie mi pomóc. Przed wszystkimi wszystko ukrywałam. W końcu zmartwieni rodzice zaprowadzili mnie do psychologa. Pierwszy, drugi, trzeci. Nikt nie mógł mnie wyleczyć. Więc posłano mnie do psychoterapeutki. I to był strzał w dziesiątkę. W ciągu roku Pani Kasia sprawiła, że na nowo się pokochałam. W końcu znalazłam kogoś kto pokazał mi, że życie nie musi być koszmarem i bezustanną męką oraz walką o kolejną bezwartościową dobę czasu. Że śmierć nie jest wyjściem. A ja w końcu jestem szczęśliwa i mam kochających przyjaciół oraz wspierającą rodzinę.”

„Trafiłam do fantastycznej lekarki – dzięki niej stanęłam na nogi. Depresję leczyłam przez prawie dwa lata. Już dziś mogę ze spokojem powiedzieć, że to już za mną. W trakcie leczenia pani doktor zasugerowała mi terapię, na którą zaczęłam regularnie uczęszczać.
Terapia bardzo mocno wparła proces leczenia depresji. Ponadto poczułam jak wielki krok do przodu zrobiłam w rozwoju osobistym. Ruszyłam z miejsca. I teraz – już spokojnie i powoli idę do przodu. Czuję się silniejsza, wierzę w siebie. Nic lepszego nie mogło mnie spotkać. I za to jestem wdzięczna losowi, lekarzowi i terapeucie ”

„Daleka droga przede mną… myślę że jestem wręcz na początku swojej drogi. Tej mojej a nie „dla innych ludzi”. Długo stałam na rozstaju dróg… dwie ścieżki… żyć czy umierać, rozumieć czy wyprzeć, zaakceptować czy potępić, pokochać czy znienawidzić, walczyć czy się poddać, zwyciężyć czy przegrać. Stałam z uśmiechem na twarzy, choć w sercu rozgrywała mi się bitwa stulecia. Łzy wylewały się na wszelki sposób tylko nie przez oczy, bolał mnie każdy kawałek mojego ciała i wnętrza ale zawsze było przecież OK Dziś stoję na rozstaju dróg… jeszcze, ale decyzję już mam a mój terapeuta pomaga mi stawiać małe kroki w odpowiednią dla mnie stronę ponieważ sama jestem jak dziecko… boję się. Nie muszę się spieszyć, to nie wyścig szczurów, to MÓJ czas w którym jestem kimś ważnym. I choć miotam się między starym a nowym stanem, nie zawsze wykładam kawę na ławę, nadal uciekam, wypieram i uśmiecham się najszczerzej jak umiem to w terapii jestem od ponad roku przy czym od paru miesięcy dla siebie a nie dla kogoś i to utwierdza mnie w przekonaniu że coś dobrego dzieje się w moim życiu, robię coś dla siebie – pierwszy raz w życiu przy pomocy… nadczłowieka. Powinnam się tego wstydzić?”

„Pierwszy raz cierpiałem na depresję 9 lat temu. Sam wówczas zgłosiłem się do psychologa o pomoc, choć nie miałem pojęcia co to depresja. Poznałem ją, poznałem siebie, ale nie udało się rozwikłać wszystkich skrywanych we mnie tajemnic. Dopiero w tym roku za przyczyną kilku wydarzeń wróciła trauma z dzieciństwa, która była przez tyle lat wyparta (ponad 30). Trudno mi o niej mówić w zaciszu gabinetu, tym bardziej trudniej mi napisać w tekście, który będzie wpisem publicznym. Poznaję siebie na nowo, swoje potrzeby, zmagam się ze swoimi wewnętrznymi ograniczeniami. Dzięki psychologom wówczas i teraz życie nabiera sensu, a może go miało zawsze tylko ja go nie dostrzegałem. Dzięki terapii ominąłem rafy samobójczych myśli, które tak silnie podówczas i teraz mnie doświadczały. Dzięki terapii staję się sobą, a poprzez to staję się lepszym mężem i ojcem, choć przede mną jeszcze niekrótka droga i wiele zakrętów na niej. Nigdy nie wstydziłem się, że przeżywałem depresję, że ją przeżywam i teraz. Nigdy się nie wstydziłem, że chodziłem na terapię. Jestem też pełen podziwu dla psychologów i psychiatrów pracujących z zaangażowaniem i poświęceniem.”

„Miałam terapeutę i lekarkę. Było paskudnie. Wegetowałam i nie chciałam żyć. To był ostatni krzyk rozpaczy. Na terapię zaprowadziła mnie moja mama, bo wiedziałam, że ja nie mam na to sił. Było ciężko. Terapię jak i leki traktowałam po macoszemu. Nie stosowałam się do zaleceń, alkohol był wspomagaczem, dzięki któremu mogłam zapomnieć, jak bardzo siebie nienawidziłam. Trwało to parę miesięcy, gdy nagle zauważyłam, że zaszła jakaś zmiana. Terapia zaczęła przynosić korzyści w moim życiu, a ja sama się otworzyłam na terapeutę. Zmieniłam myślenie o sobie. Okazało się, że potrafię znaleźć w sobie rzeczy, które lubię. Na nowo obdarzyłam siebie szacunkiem. Gdy poczułam, że znów potrafię brać odpowiedzialność za siebie i własne czyny, zaczęłam opuszczać terapię. Aż w końcu podjęłam decyzję, że chce sama spróbować kontynuować proces podnoszenia się z dna, którego dotknęłam, ponieważ czułam się na siłach. Przerwałam terapię. Leki brałam jeszcze ponad pół roku, dla podtrzymania efektów. W momencie przerwania terapii zgłosiłam do projektu fitness’owego. Poznałam tam wspaniałych trenerów. Jeden z nich zapytał mnie wtedy, po co się w ogóle zgłosiłam. Wtedy nie wiedziałam, ale teraz już wiem. Chciałam zmienić swoje życie. Musiałam wszystko zaczynać od nowa. Od nowa uczyłam się chodzić.”

„Pierwszy raz do terapeutki poszedłem gdy miałem siedemnaście lat i poważne problemy ze sobą. Na początku podchodziłem do tych spotkać niechętnie, wręcz olewczo. Być może wynikało to także z tego, że terapeutka nie była fachowcem w swej dziedzinie. Kilka lat później po kolejnych kluczowych w moim życiu zdarzeniach postanowiłem spróbować drugi raz, u zupełnie innego specjalisty. To był strzał w dziesiątkę. Terapia pozwoliła mi wyzwolić się z niektórych demonów, inne opanować. Zobaczyłem świat nie tylko z perspektywy swoich interesów, lecz także innych osób, które wcześniej często raniłem swoim egoizmem. Strach przed terapią jest tak naprawdę strachem przed samym sobą. Terapia pomaga nie tylko zapanować nad własnymi emocjami, ale także wpływa na lepsze relacje z bliskimi, efektywniejszą pracę i ogólną chęć do życia.”

„Od około roku uczęszczam na psychoterapię egzystencjalną. Dzięki terapii uczę się lepiej funkcjonować w życiu codziennym, akceptować przeszłość i realistycznie patrzeć w przyszłość. Przyglądam się swoim reakcjom i emocjom, uczę się nie dawać negatywnym myślom przejmować kontroli nad postrzeganiem przeze mnie rzeczywistości, trenuję swoją cierpliwość, uważność i wyrozumiałość, szczególnie w stosunku do samej siebie.

Bardzo żałuję, że na udział w terapii decydują się zazwyczaj osoby, którym z biegiem czasu pomoc stała się niezbędna do prawidłowego funkcjonowania, ponieważ psychoterapia to nie tylko leczenie zaburzeń, ale i proces pozwalający na osiągnięcie większej samoświadomości i autonomiczności, na ogólny rozwój osobisty.

Dlatego, praktycznie wszystkim nad nią się zastanawiającym, gorąco ją polecam.”

„Mam na imie Piotr. Od niemal zawsze uciekałem od tego imienia. Kojarzyło mi się z bólem dzieciństwa, nie mogłem być Piotrusiem, musiałem być Piotrem. Potrzebowałem niemalże 33 lat na to by uzyskać wskazówkę na to kim nie jestem, pomimo usilnych starań. Życie „przelatywało” mi przez palce, nie miałem i w pewnym sensie nadal nie mam kontroli nad tym co się dzieje wokoł mnie. Nieudane związki, plany które, istniały tylko w chwili mówienia o nich, niedokończone działania… Niesamowicie trudno zrobić jest pierwszy krok, próbujac odnaleźć siebie, o wiele wiekszym wyzwaniem jest zrobienie drugiego kroku, kroku świadczącego o świadomości wyboru rzucenia się w nurt rzeki, która, miota Tobą po głębinach wspomnień, która razem ze swoim biegiem porywa Cię w nową, nieznaną, chyba lepszą przyszłość…”

„(Na terapii) Wszystko odwróciło się do góry nogami, zaczęłam dostrzegać rzeczy które mi umykały, przestałam biec i zaczęłam chodzić by móc widzieć wyraźniej. Czasami była to drogę przez mękę, ale to kiedyś minie. Nie żałuję. Przede mną bardzo długa droga ale wierzą że dam radę.”

„Przez ponad 6 lat terapeutka nauczyła mnie bardzo wielu wartościowych rzeczy, dzięki niej i sobie, wyszłam z tego wydającego się wiecznością – koszmaru, jakim jest ta choroba. Nie powiem czasami nie było łatwo – ale uwierzcie mi, szukając pomocy, nie macie nic do stracenia. Ważnym jest też żeby znaleźć terapeutę, który naprawdę wie co robi i czujemy się w jego obecności komfortowo. Nie zrażajcie się jeżeli traficie na głupią jędzę. Szukajcie dalej, to się naprawdę opłaci. Teraz mam 24 lata i strasznie jestem zadowolona ze swoich osiągnięć. Czuję się emocjonalnie-duchowo rozwinięta i pragnę się dalej rozwijać poprzez przeróżne warsztaty rozwoju, sport i pasją jaką jest podróżowanie i malarstwo.”

„W końcu trafiłam do terapeutki która potrafiła trafić do mnie. Odważyłam się otworzyć. I nagle chciałam coś zmienić. Dopiero wtedy zobaczyłam, że jest więcej rzeczy do poukładania we mnie, więcej niż myślałam. Razem zadecydowałyśmy, że skorzystam z terapii grupowej. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Oczywiście byłam przerażona, bo co wszyscy powiedzą, w pracy, w domu… Miałam wystarczająco dużo odwagi, żeby podjąć to wyzwanie – na moje szczęście . Piękny, trudny czas trzech miesięcy w szpitalu, okazał się najbardziej wartościowym w moim życiu. Odnalazłam radość, optymizm, poczucie bezpieczeństwa, pewności siebie, poczucia własnej wartości. Terapię kończyłam w dzień swoich urodzin – najpiękniejszy prezent jaki mogłam sama sobie ofiarować.”

„Zwlekanie wiele mnie kosztowało i było głupie. Dziwię się, że wytrzymałam w stanie w jakim się znalazłam tak długo. Czasem było fajnie , ale czasem bardzo nie.. Mikstura biologii, kontekstów, zdarzeń i konsekwencji zaprowadziła mnie na kozetkę. Niby wiedziałam co mi dolega, ale nie wiedziałam.. Myślałam, że taki mam charakter podobnie zresztą jak osoby z mojego kręgu. Jestem chora – osoby takie jak ja bez pomocy farmakologicznej i psychoterapii prowadzone są przez różne ‘coś’ w kierunku, którego nie chcą! Są jak marionetki.. Miotają się między skrajnościami. A oprócz tego mają inne problemy:D Nie chcę się już tak męczyć i wierzę, że nie będę. Wszystkim życzę wytrwałości i zachęcam do podejmowania zmian.”

„Na myśl o terapii uśmiecham się sama do siebie. Szeroko. Znacząco. Ktoś kto patrzy na mnie wtedy z perspektywy obserwatora myśli pewnie: „W jej życiu coś fajnego się chyba wydarza”. Każdemu temu Ktosiowi chcę powiedzieć: „Tak! Wydarza się codziennie.” Jestem tą, która zna doświadczenie terapii, która wie ile wnosi ona w życie, ile spraw rozjaśnia, ilu rzeczom, zachowaniom, wydarzeniom przywraca lub nadaje sens. W moje wniosła, moje rozjaśniła, moim przywróciła i nadała sens. Pielęgnuję w sobie to doświadczenie, żeby o nim nie zapomnieć. Choć z drugiej strony chyba nie da sie zapomnieć czegoś, do doświadczania czego nadal w razie potrzeby się wraca ”

„Na początku byłam wobec terapii bardzo sceptyczna, nie wierzyłam, że ktokolwiek może mi pomóc. Byłam w kropce, nie widziałam żadnych szans na polepszenie swojej sytuacji. Świadomość, że nie radzę sobie z codziennymi problemami była przytłaczająca i powodowała poczucie porażki. Terapeutka była osobą, która dała mi szansę spojrzenia na swoje problemy z innej perspektywy. Mogłam naprawdę szczerze rozmawiać o swoich emocjach i myślach. Pozwoliło mi to wygrzebać się z dołka i zacząć powolny proces poznawania siebie. Odkrywałam na nowo “oczywiste” rzeczy, zyskałam pewien wgląd w swoje motywy a przede wszystkim – nauczyłam się, że nie muszę być idealna, żeby czuć się ze sobą dobrze. Przede mną jeszcze bardzo długa droga, ale przynajmniej dostrzegam już, w którą stronę chcę iść. Kto wie, być może kiedyś pomoże mi kolejny terapeuta?”

„Jako dziecko nauczyłam się, że nie można mnie kochać, że nie jestem warta zainteresowania, a o odrobinę ciepła trzeba się bardzo starać. Mam terapeutę, bo chcę uwierzyć, że jestem fajna i że nie muszę zasługiwać na miłość. Chcę nareszcie być autentyczną w relacjach z ludźmi i nie pozwalać się ranić tym, których najbardziej kocham. Chcę pozwolić innym mnie kochać taką jaką jestem. Nie wiem, czy to się w pełni uda, ale wierzę, że jeszcze mogę być szczęśliwa.”

„Terapia pomogła mi rozwiązywać swoje problemy (a nie rozwiązała je za mnie!).
Zaczęłam w gimnazjum kończę za miesiąc – na trzecim roku studiów.
Silniejsza, pewniejsza siebie, odważniejsza.
Najważniejsze – świadoma siebie i swoich emocji.
Poznałam też lepiej kogoś ważnego – siebie!
Często, szczególnie na początku jest ciężko.
Otwieranie ran boli, ale tylko tak można wyleczyć zakażenie.
Nie wolno się poddawać, trzeba walczyć,warto.
Najważniejsza jest cierpliwość i determinacja…
Przyda się też wiara w siebie i wsparcie najbliższych.”

„Jako dziecko nauczyłam się, że nie można mnie kochać, że nie jestem warta zainteresowania, a o odrobinę ciepła trzeba się bardzo starać. Mam terapeutę, bo chcę uwierzyć, że jestem fajna i że nie muszę zasługiwać na miłość. Chcę nareszcie być autentyczną w relacjach z ludźmi i nie pozwalać się ranić tym, których najbardziej kocham. Chcę pozwolić innym mnie kochać taką jaką jestem. Nie wiem, czy to się w pełni uda, ale wierzę, że jeszcze mogę być szczęśliwa.”

„Terapia pomogła mi rozwiązywać swoje problemy (a nie rozwiązała je za mnie!).
Zaczęłam w gimnazjum kończę za miesiąc – na trzecim roku studiów.
Silniejsza, pewniejsza siebie, odważniejsza.
Najważniejsze – świadoma siebie i swoich emocji.
Poznałam też lepiej kogoś ważnego – siebie!
Często, szczególnie na początku jest ciężko.
Otwieranie ran boli, ale tylko tak można wyleczyć zakażenie.
Nie wolno się poddawać, trzeba walczyć,warto.
Najważniejsza jest cierpliwość i determinacja…
Przyda się też wiara w siebie i wsparcie najbliższych.”

„Dużo czasu zajęło mi przełamanie lęków i obaw zanim odważyłam się na telefon do poradni… Na pierwsze spotkanie szłam na „miękkich nogach” i z zaciśniętym gardłem… Jestem po terapii grupowej, która pokazała mi jak wiele osób boryka się z takimi samymi problemami i w trakcie indywidualnej (a może już po, bo od kilku miesięcy nie czuję potrzeby spotkań i rozmów z moją psychoterapeutką – radzę sobie sama :)).
Jestem bardzo dumna z siebie, że się odważyłam pracować nad sobą i ze sobą… Jestem po prostu szczęśliwa, nie miewam gorszych dni – wszystkie są piękne i jedyne czego żałuję to tego, że… zdecydowałam się na terapię tak późno, że pozwoliłam tak długo negatywnym myślom przyćmiewać uroki życia…”

„I całe szczęście, że go miałam! Mam też psychiatrę i biorę leki antydepresyjne. Cieszę się, że żyję w czasach, gdy są takie możliwości, bo nie wiem, jak bym sobie poradziła bez tego. Zaburzenia depresyjne i lękowe zaczęły się u mnie chyba jakoś w okresie dojrzewania, bardzo nasiliły się w liceum i wtedy trafiłam w końcu do psychiatry. Od tego czasu było właściwie już tylko lepiej. Leki biorę od 13 lat, dzięki temu nie mam już praktycznie objawów lęku, a epizody depresji, choć się zdarzają, są łagodne i szybko, dużo szybciej niż kiedyś, mijają. Trudno w paru zdaniach napisać, co mi dała psychoterapia, która trwała około 4 lat, bo dała niesamowicie dużo. Ale najważniejsze jest chyba to, że umiem teraz rozpoznawać, co jest dla mnie złe i niszczące, a co dobre, i według tego układać sobie życie.”

„Dobrze jest porozmawiać z obcą osobą, która nie zna nas tak jak przyjaciele i potrafi spojrzeć trzeźwo na daną sytuację, dodatkowo mając wiedzę na temat ludzkich zachowań. Czasem ludzie borykający się z trudnościami potrzebują pomocnej dłoni, która pomoże ruszyć do przodu na nowo.”

„Biorę udział w terapii już 2-gi rok- terapia indywidualna. Wcześnie podczas leczenia szpitalnego uczestniczyłam, w zależności od samopoczucia w terapii grupowej i indywidualnej.
Co mi daje terapia? Głównie jest to możliwość wypowiedzenia tego co siedzi we mnie, co się wydarzyło i co przeżywam i usłyszenie tego co wypowiadam. Moja terapeutka nigdy nie ocenia, nie komentuje. Niekiedy poddaje pewne rzeczy mojej refleksji, proponuje rozwiązania, ale niczego nie narzuca.
Od dwóch miesięcy niestety nie mogą spotkać sie z terapeutką- nasze terminy wolnych dni się mijają. Terapia nie została zakończona i bardzo mi brakuje tych spotkań.
Oprócz terapii odwiedzam też lekarza i systematycznie staram się przyjmować leki
A co ciekawe- to gdyby ktoś mnie zapytał jakieś 5 lat temu czy poszłabym na terapię, wyśmiałabym go. Teraz….”

„Dzięki spotkaniom z moją psychoterapeutką zaakceptowałem siebie – takim jakim jestem. Uwolniłem się od rzeczy, które muszę. Teraz są tylko te, które chcę/wybieram. Biorę odpowiedzialność za swoje decyzje i relacje z innymi – za moje życie. W terapii nauczyłem się też sięgać po pomoc gdy jej potrzebuję – zaufałem sobie i innym. Uznałem swoje słabości i to mnie wzmocniło. Wiem, że kiedyś udam się na terapię do mężczyzny – po wsparcie, naukę i spotkanie. Chce tego, bo w psychoterapii się rozwijam i wzmacniam. Dzięki terapii jestem dla siebie. Jestem dla siebie: dobry, wyrozumiały, opiekuńczy i sprawiedliwy. Uczę się kochać siebie, dzięki czemu, jestem sobą w relacjach z innymi osobami. ”

„Tak, mam terapeutę bo chcę domknąć to co jest w moim życiu niedomknięte i rozumieć w pełni to czego doświadczam teraz. Bo jestem terapeutką, więc mam przyjemność obserwować, jak cudownie można się rozwijać jeśli tylko zechcemy poświęcić sobie uwagę i troskę. Bo chcę przeżyć to co mi dane najlepiej jak potrafię, kochając, popełniając błędy, wybaczając…I bardzo wierzę w to, że mogę.”

„Kiedyś miałam terapeutkę, teraz mam terapeutę. Bo co innego można przepracować z kobietą, a co innego z mężczyzną. Za każdym razem na terapię zaprowadziły mnie kryzysy. Dzięki niej byłam w stanie przekuć je we wzbogacające doświadczenie, a nie druzgocącą krzywdę. Konfrontowałam się z tym, co nie odpowiada mi we mnie samej, w moich relacjach, życiu i decydowałam, co chcę w związku z tym zrobić. Czasami nie chciałam z tym robić niczego, czasami sesje nie były przyjemne, bo dotykałam swojego bólu, złości, smutku. To wszystko ma jednak sens i wartość – wszystko po to, by rozumieć siebie i być bliżej siebie i innych ludzi. Dziś sama na co dzień siadam w fotelu terapeuty i towarzyszę ludziom w zmienianiu siebie i wiem, kim jestem, czego chcę, co jest dla mnie ważne. Nie oznacza to jednak, że nie potrzebuję wsparcia mądrego i życzliwego specjalisty, który widzi trochę więcej, inaczej niż ja. Dla mnie terapia to przygoda z wolnością i nauka odpowiedzialnego życia.”

„Do każdego terapeuty chodziłam z inicjatywy rodziców. Pierwszego strasznie okłamywałam. Nie chciałam mówić mu o swoich problemach bo wydawało mi się to bezsensowne. Bo przecież w czym pomoże mi obca osoba i co ją to wszystko interesuje. Więc nie muszę dodawać, że ta terapia była wyjątkowo bezsensowna i bezcelowa. Później (będąc trochę starsza) chodziłam do kolejnego terapeuty, który zdecydowanie pomógł mi w problemach życia codziennego. Teraz wydają mi się to rzeczy błahe, ale wtedy był to dla mnie koniec świata! Jako bardzo młoda nastolatka, poczułam, że ktoś w końcu traktuje moje problemy poważnie!! Nie mówił, że wymyślam i żebym przestała gadać głupoty. Było super i dzięki tej akcji powróciły do mnie wspaniałe wspomnienia! Kto wie? Może i teraz terapeuta mi pomoże? ”

„Kiedy pierwszy raz rodzina zaproponowała mi skorzystanie z takich usług wydawało mi się to śmieszne, a przede wszystkim niepotrzebne, przecież jestem w stanie dać sobie radę ze wszystkim sam. Po jakimś czasie w kryzysowej sytuacji zadałem sobie pytanie: “czy nie warto chociaż spróbować, przecież i tak nie mam nic do stracenia?”. Okazało się to najlepszą decyzją jaką mogłem w tamtym okresie podjąć. Terapeuta pomaga bardzo ale najbardziej potrzebne jest chyba powiedzieć na głos o własnych słabościach i problemach, na które chciałoby się znaleźć rozwiązanie, a często sami to rozwiązanie odnajdziemy. Nie wiem czy taka pomoc działa na każdego tak samo ale ja jak najbardziej polecam!!”

„Boli cię ząb? Idziesz do dentysty. Jeśli boli cię emocja, polecam odwiedzić terapeutę. To też człowiek:)

Nie wierzyłam w terapię. Ba! Nie wierzyłam w depresję. Jednak życie kilka lat temu pokazało mi, że albo uwierzę, albo będzie naprawdę źle. Niechętnie, ale ruszyłam ta drogą. Drogą terapii. I choć była długa i często trudna to wzmacniająca i fascynująca. Czasem chciałam uciekać, czasem buntowałam się, czasem płakałam. Ale pokażcie mi jakikolwiek trening, który nie jest okupiony zniechęceniem i zmęczeniem, który nie wywołuje buntu i chęci ucieczki. Ale coś, za coś. Nabyłam tyle przydatnych umiejętności, że traktuję ten czas jako najlepszą inwestycję w siebie! I choć terapia nie jest lekarstwem na wszystkie bóle i lęki, to dała mi narzędzia by sobie z nimi radzić.

Stereotypy w naszym kraju zniekształcają obraz terapeutów, a także osób które sięgają po ich wsparcie i wiedzę. Chcę to zmienić. Chcę dzielić się swoim doświadczeniem, by pokazać, że nie ma się czego wstydzić, czego bać. Dlatego założyłam bloga Reflektor. Zapraszam serdecznie! Jeśli choć jedna osoba przekona się, że nie jest sama i warta jest tego,by czuć się lepiej, a terapia to rewelacyjna szkoła, będę uradowana!”

„Psychoterapia to tak naprawdę inwestycja w jakość swojego życia. Dzięki terapii dotarłam do miejsca, w którym jestem obecnie-między innymi V rok studiów J Dla mnie terapia okazała się szansą na zmianę, która sprawiła, że czuję się o wiele lepiej J Rozwinięcie samoświadomości i relacji z innymi, a także zniwelowanie psychosomatycznych dolegliwości bólowych to tylko kilka powodów dla których wiem, że warto było doświadczyć terapii. Na własnym przykładzie przekonałam się, że terapia jest niesamowitym doświadczeniem.”

„Pierwszy raz trafiłam na terapię 7 lat temu, bałam się trochę 🙂 ale to była jedna z najlepszych rzeczy jaka się mi przydarzyła (i przydarzała przez następne parę lat). Niedawno ponownie podjęłam terapie i co tydzień zadziwiam się sama sobą. Nie da się słowami wytłumaczyć jak to jest budować kontakt i porozumienie z samym sobą, NIESAMOWITE.”

Są też w życiu takie sprawy, małe lub większe z którymi nie dogadamy się w pojedynkę, a bycie w zgodzie ze sobą, akceptacja i kochanie samego siebie to są najważniejsze rzeczy, nie kariera, osiągnięcia a nawet ukochana osoba. Bo jak można znać i kochać kogoś jeśli nie zna i nie kocha się samego siebie?

„Wszystkich którzy chcą zadbać o własny rozwój lub borykają się z jakimiś trudnościami zachęcam do podjęcia terapii. Sama korzystałam z pomocy terapeutycznej i muszę przyznać, że było to bardzo pozytywne doświadczenie, które wiele mnie nauczyło. Na pewno w przyszłości jeszcze nie jeden raz znajdę się na miejscu klienta/pacjenta ponieważ rozwijanie świadomości samego siebie jest niezbędne do wykonywaniu zawodu psychoterapeuty, z którym wiążę swoją przyszłość.”

„Podjęcie psychoterapii było najlepszą rzeczą, jaką dla siebie w życiu zrobiłam. Dzięki terapii całkowicie zmienił się sposób w jaki doświadczam tego co mnie spotyka. Podczas terapii nauczyłam się lepiej rozumieć siebie, radzić sobie z lękami oraz tworzyć zdrowe relacje z ludźmi. Żyje mi się teraz znacznie łatwiej. Chciałabym aby każdy odnalazł w sobie odwagę, która pozwoli mu sięgnąć po specjalistyczną pomoc oraz marzę o tym abyśmy w przyszłości (mam nadzieję jak najbliższej) nie czuli, że mówienie o tym było czymś co musimy ukrywać. Nie wstydźmy się tego, że dbamy o swój własny rozwój – bądźmy z tego dumni.”

zródło http://mamterapeute.pl

1476581_225228514317676_2048039795_n